• Wiem, rozdział jest trochę chaotycznie napisany, ale to wszystko napisałam tak spontanicznie, zupełnie nie przemyślanie.
───────── ♠ ─────────
1 lipca, poniedziałek,
10:42
Drogi pamiętniku,
Wszystko wskazuje na to, że
życie moje, moich przyjaciół i wszystkich mieszkańców Fell's
Church stopniowo wraca do normy. No może nie do końca.. Blizny
wciąż pozostaną, nigdy się nie zagoją. Wspomnień nie da się
wymazać, złe chwile na zawsze pozostaną w pamięci, jednak musimy
jakoś żyć dalej. Elena powróciła do świata żywych. Pamiętam
jak wraz z Meredith byłyśmy strasznie zrozpaczone po jej śmierci,
w sumie podwójnej. Najpierw jak myślałyśmy, że utonęła w
rzece, choć w sumie tak było, ale nie wiedziałyśmy wtedy jeszcze,
że ona przemieniła się w wampira. Ale kiedy umarła w tej
skrypcie, wszyscy byliśmy pewni, że straciliśmy ją na zawsze...
Ale ona jednak powróciła! Uratowała całe miasteczko, pokonała
Klausa i pozostała z nami, miejmy nadzieję, że już na zawsze...
── Bonnie McCullough,
spóźniasz się! ── z korytarza dobiegł głos drugiej
przyjaciółki dziewczyny, Meredith Sulez
── Już, już! ──
Bonnie natychmiast zamknęła notes w fioletowej okładce i wsunęła
go pod materac. Nie chciała, aby ktoś dorwał jej prywatne zapiski.
Było to zbyt... osobiste. Zarzuciła torbę na ramię i wyszła z
własnego pokoju.
── W końcu. ──
westchnęła z ulgą Meredith.
── Merry, coś ty taka
marudna? ── Bonnie spojrzała podejrzliwie na przyjaciółkę.
Meredith nigdy nie miała w zwyczaju marudzić. Zawsze zachowywała
stoicki spokój i prawie w ogóle nie narzekała. Wyjątki czasem
może się zdarzały, ale nie w takich błahych sprawach. ──
Idziemy przecież tylko do kosmetyczki...
── Przepraszam, po
prostu od rana mam jakieś złe przeczucie. Że coś złego się
stanie, tutaj, w Fell's Church. I że my znowu będziemy musieli nad
wszystkim panować. ── Meredith spojrzała z powagą na swoją
rudowłosą przyjaciółkę. Widać było po jej wyrazie twarzy, że
naprawdę tym się przejmuje.
── Och, nie przejmuj
się. Gdyby coś się miało stać to też bym to wyczuła. Od
ostatniego czasu nie miałam żadnego dziwnego snu, ani wizji. Nawet
nie wyczuwam niczego niepokojącego.── mruknęła kojącym
głosem Bonnie. Podeszła do przyjaciółki i położyła dłoń na
jej ramieniu. ── To ja jestem medium i gdyby coś złego się
miało wydarzyć wyczułabym to, przecież wiesz.
── Masz rację. ──
Meredith pokiwała głową. Bonnie ma rację, pomyślała. Wszystko
jest okej.
── No dobra, chodźmy,
bo zaraz naprawdę spóźnimy się do tej kosmetyczki. ──
zaśmiała się lekko pod nosem Bonnie i wraz z Meredith opuściły
dom.
~ * ~
Elena siedziała na kanapie
i właśnie przeglądała gazetę. Nigdzie nie pisano już o żadnych
dziwnych atakach, w telewizji również o tym nie mówiono.
Harmonijny spokój znowu powrócił do tego małego miasteczka w
stanie Wirginia.
── Może herbatki? ──
spytała dziewczynę pani Flowers. To właśnie w pensjonacie tej
starszej pani Elena mieszkała wraz ze Stefano. Nawet Damonowi
zdarzało się tu czasem pomieszkiwać.
── Poproszę. ──
odrzekła z uśmiechem Elena. ── A wie pani, gdzie jest Stefano?
No i Damon? ── Dziewczyna nie wiedziała, gdzie podziewał się
jej ukochany i jego starszy brat. Miała nadzieję, że pani Flowers
będzie coś na ten temat wiedziała.
── Stefano wyszedł z
pensjonatu bardzo wcześnie rano. Może poszedł do lasu się
pożywić. ── mruknęła kobieta, nalewając Elenie do filiżanki
ciepłą herbatę. ── A Damon... no cóż. Pewnie gdzieś
świetnie się bawi...
Żywi się krwią ładnych,
młodych kobiet i miesza im w głowach, dokończyła w myślach
Elena.
── A gdzie Bonnie i
Meredith? Zwykle o tej porze już tutaj były. ── słusznie
zauważyła pani Flowers. Usiadła na kanapie obok Eleny i swoimi
ciemnymi oczyma zlustrowała dziewczynę.
── Dziewczyny
postanowiły spędzić ten dzień razem. Wie pani, kosmetyczka i te
sprawy. Poszłabym razem z nimi, ale wiadomo jaka by była reakcja
ludzi, gdyby mnie zauważyli.
── Racja. Ludzie by
chyba oszaleli, a w Fell's Church było już trochę za dużo tych
szaleńców...
~ * ~
Przeurocza z niej istota,
pomyślał z uśmiechem Damon.
Popijając kawę, której
smaku prawie w ogóle nie czuł, wyglądał na prawie normalnego
mieszkańca miasteczka. No może nie do końca. Był zdecydowanie
zbyt przystojny jak na jakiegoś z chłopaków mieszkających w
Fell's Church, w stanie Wirginia albo i nawet w całej Ameryce. Żadna
dziewczyna nie mogła od niego oderwać wzroku. Niemal non stop
słyszał z ust dziewczyn: „Wow, ale ciacho.” Przywykł już do
tego.
Teraz jednak jego uwagę
przykuła pewna dziewczyna. Znał ją i od zawsze jakoś bardzo
interesowały go jej losy. Uwielbiał na nią patrzeć, to sprawiało
mu czystą przyjemność.
Ach, mój mały rudzik,
pomyślał Damon, a na samą myśl o owej rudowłosej na jego twarzy
wykwitł szczery uśmiech.
Widział jak dziewczyna
rozmawia ze swoją przyjaciółką, która była wysoką brunetką.
Postanowił przysłuchać się ich rozmowie.
── Mam nadzieję, że
teraz wszystko wróci do normy. ── słodki i trochę piskliwy
głos należał do rudowłosej Bonnie McCullough.
── Też mam taką
nadzieję. W Fell's Church zbyt dużo było walk i przelewu krwi...
── przemówiła poważnym tonem nielubiana przez Damona,
Meredith Sulez.
Obie dziewczyny były dla
siebie przyjaciółkami oraz przyjaźniły się z piękną Eleną
Gilbert, Jednak jej nie mogło być wśród nich. Dla mieszkańców
tego małego miasteczka w Virginii Elena Gilbert umarła kilka
miesięcy temu.
Damon nie przestawał
podsłuchiwać rozmowy dziewczyn.
── Później pójdziemy
do Eleny, okej? ── Meredith spojrzała na swoją przyjaciółkę.
Bonnie kiwnęła tylko głowa w oznace, że się zgadza.
Meredith zaśmiała się,
kiedy spojrzała na twarz Bonnie. Rudowłosa zjadła loda i na jej
porcelanowej twarzy i malinowych wargach pozostały jeszcze jego
resztki. Dziewczyna wyglądała przekomicznie z burzą rudych loków,
ogromnymi ciemnymi tęczówkami i z brudną twarzą.
Damon powiedziałby inaczej
– wyglądała niezwykle uroczo. Miała w sobie dużo wdzięku,
czego niestety brakowało Meredith. Wampir przypomniał sobie
Katherine. Wydawała się taka piękna, idealna i niewinna... Była
piękna, ale to była tylko maska. Pod nią była okrutną,
bezlitosną wampirzycą, która była gotowa zrobić wszystko. Bonnie
też wydawała się taka być, ale miał pewność o jej czystym
sumieniu.
Nagle dziewczyna go
zauważyła... Rozglądając się po otoczeniu, dostrzegła idealny,
śnieżnobiały uśmiech, markowe okulary i idealne rysy twarzy. Na
jego widok Bonnie na chwilę stanęło serce. Wydawał się jeszcze
bardziej przystojny niż zwykle...
~*~
Kiedy Elena usłyszała, że
ktoś wchodzi do salonu, wiedziała, że to jej ukochany. Wstała,
podeszła do niego i złożyła pocałunek na jego idealnie
wykrojonych ustach.
── Gdzie byłeś tak
długo? ── zapytała Elena cichym głosem. Chciała, aby tylko
Stefano usłyszał te pytanie.
── Musiałem się
pożywić... ── opuścił wzrok, gdyż wiedział co zobaczy. Minę
Eleny. Niezadowoloną. Zmartwioną. Wszystko przez to, że wolał pić
krew zwierząt niż jej. On po prostu nie chciał jej skrzywdzić,
bał się, że znowu przemieni ją w potwora...
── Wszystko by było o
wiele łatwiejsze...
── Gdybym pił twoją
krew, tak wiem. ── dokończył za nią Stefano. Pocałował ją w
czoło i spojrzał w jej ciemnoniebieskie oczy. ── Wiesz jak to
może się skończyć...
── Wiem, ale dla Ciebie
jestem skłonna zrobić wszystko. Wieczność z tobą to byłaby
istna bajka, naprawdę.
Kocham Cię, przesłał myśl
Elenie.
Ona nic nie odpowiedziała.
Po prostu go pocałowała, a to znaczyło więcej niż gdyby
wypowiedziała tysiąc razy „kocham cię”.
── Wiesz, gdzie jest
Damon? ── Elena niepokoiła się również o Damona. Głównie o
niego. Wiedziała, że Stefano jest rozsądny, że nie popełniłby
żadnego głupstwa, bo ją kocha. A Damon? On często działał pod
wpływem chwili...
── Szukałem go, ale nie
wiem gdzie on się podziewa. Ostatnio zacząłem się o niego
martwić... ── odparł Stefano. Naprawdę martwił się o swojego
starszego brata. Ostatnimi czasy wydawał się taki dziwny...
Dziwniejszy niż zwykle.
── Czy coś się stało?
Znowu doszło do jakiś ataków? ── Elena uniosła brew ku górze.
Spojrzała na swojego ukochanego z pretensją. Wiedziała, że coś
przed nią ukrywa i liczyła że wszystko jej od razu wyjaśni.
── Pamiętasz ten
naszyjnik, który kiedyś Ci podarowałem? Ten który należał
kiedyś do Katherine?
Elena doskonale go
pamiętała. Złoty naszyjnik z małym, ale jakże pięknym
niebieskim oczkiem lapis lazuli, który chronił przed słońcem
Katherine, a później Elenę przez jej krótkie, wampirze życie.
── To ten, który
chronił mnie przed słońcem... ── mruknęła Elena.
── Damon wykradł mi go
z pokoju... Znalazłem go w jego rzeczach, ale postanowiłem go nie
zabierać mu. Kojarzy mi się to z Katherine... Z tym jak nas
oszukała, jak nas przechytrzyła. ── przed oczyma pojawił się
porter jasnowłosej dziewczyny. O pięknych lazurowych oczach,
długich, srebrzystych włosach i bladej karnacji skóry. Wbrew pozorom
nie wyobraził sobie Eleny, tylko Katherine... Tak piękna, ale
również tak fałszywa... ── Nie wiem czemu on to zrobił. Po co
mu pamiątka z nią związana.. Myślę, że on w głębi ducha mimo
wszystko ją kocha... Że przez te wieki to uczucie tylko co raz
bardziej z dnia na dzień się wzmacniało i teraz on nie jest sobie
w stanie z tym poradzić...
Elena uważnie wysłuchała
słowa Stefano. On musiał mieć racje. Katherine była pierwszą
dziewczyną , którą bracia darzyli tak głębokim uczuciem. Dla
Stefano to był już koniec wielkiej miłości do niej, ale Damon
był zupełnie inny niż jego brat... Czyżby jeszcze kochał
Katherine, mimo tego wszystkiego co zrobiła? Elena musiała się tego
dowiedzieć...
~*~
Kiedy Damon zjawił się w
pensjonacie, nie miał ochoty na rozmowę z nikim. Szybko ominął
Elenę i swojego brata. Udał się do sypialni i się w niej zamknął.
Spoczął na łóżku i jakoś zmógł go sen. Powieki same mu się
zamknęły i oddał się w objęcia Morfeusza. Miał sen, chyba po
raz pierwszy od ponad pięciu wieków...
Był w swoim pokoju, we
Florencji... w pokoju, który należał do niego, kiedy był jeszcze
śmiertelnym chłopakiem. Sypialnia była ogromna i bogato zdobiona.
Siedział na wygodnym łóżku, a obok niego siedziała postać o
filigranowej sylwetce. Jej oczy błyszczały jak tysiące gwiazd i
miały barwę nieba. Włosy były jasne i falami opadały jej na
ramiona.
── Kocham Cię. ──
mówiąc to, uniosła kąciki ust do góry. Wyglądała jak prawdziwy
anioł, zesłany z nieba.
── Katerino... ──
Czyżby wypowiedział właśnie to imię? Katerina... to było
prawdziwe imię Katherine. To była ona, siedziała obok niego,
wyznawała mu miłość. Czy to w ogóle możliwe?
── Ty... Ty nie
żyjesz... ── Damon zerwał się na równe nogi i odszedł od
niej, zupełnie jakby się jej bał.
── Wiem... Damonie,
bardzo przepraszam Cię za wszystko, co złego zrobiłam.. Ja to
uczyniłam, bo Was kochałam. Ciebie i Twojego brata. Nawet nie wiesz
jak bardzo mnie to bolało, że nienawidziliście się z mojego
powodu... Dlatego to wszystko upozorowałam... Bo Was kochałam...
Jej głos brzmiał tak
słodko... Zupełnie tak samo jak tego dnia kiedy się poznali... Ona
mówiła prawdę, Damon jej wierzył... Ona kochała jego i
Stefano... Dlatego to zrobiła...
── Teraz widzę kogo
powinnam była wtedy wybrać... ── wstała, podeszła do niego i
wyciągnęła w jego kierunku dłoń. Pogłaskała go po policzku. ──
Możemy być razem, naprawdę. Tylko musisz coś zrobić, aby uwolnić
mnie z zaświatów. Wtedy będę mogła znowu powrócić i być z
tobą na zawsze.
Damon nie wierzył w to co
słyszy. Katherine chciała go wybrać?
── Co mam zrobić? ──
spojrzał w jej piękne oczy, a na jego twarzy wymalował się
uśmiech.
── Dam Ci kilka
wskazówek do tego co musisz uczynić... ale nie teraz. Teraz muszę
wracać. Tam... Następnym razem wszystko Ci powiem, a potem będziemy
szczęśliwi, na zawsze. Rozumiesz?
── Rozumiem. ──
odrzekł pewnym siebie tonem. ── Ale jak to następnym razem?
Kiedy?
── Już niebawem...──
odrzekła, a potem zniknęła...
Damon obudził się cały
zlany potem. Czy to prawda? Czy Katherine naprawdę mu się
przyśniła. Usiadł na łóżku i przez cały dzień był jakby
nieobecny...
super!
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie się rozpoczyna, chociaż muszę przyznać, że pełno osób bierze się za pisanie o PW i im to nie wychodzi, bo piszą to samo, co w serialu, a to jest kompletnie nudne. No cóż, życzę dalszej weny, no i będę wpadała.
OdpowiedzUsuńBardzo Cię pozdrawiam. :)
Moim zdaniem bardzo trafiony pomysł jeśli chodzi o inną historię Eleny, Stefano i innych. Chętnie będę czytała dalsze posty :)
OdpowiedzUsuń- Ann :)
Przepraszam z spam! Ale jestem nowa i chciałabym się jakoś zareklamować. :)
OdpowiedzUsuńChciałabym wszystkich gorąco zaprosić na nowego bloga z opowieścią Hanny, która dowiedziała się o istnieniu istot nie z tego świata. Jej kolega pomaga jej w oswojeniu się z prawdą, Hanna spotyka resztę paczki i zawsze trzymają się razem. Będą pokonywać zło, czy im się uda? Zobacz. Czy Hanna pozna prawdziwą miłość i przyjaźń? Co będzie dalej? Czy coś więcej się zmienił w jej życiu? Zobacz, pierwszy rozdział już jest!!
http://historiepisanewiekami.blogspot.com/