sobota, 27 lipca 2013

♦ Rozdział Pierwszy.

• Wiem, rozdział jest trochę chaotycznie napisany, ale to wszystko napisałam tak spontanicznie, zupełnie nie przemyślanie.
───────── ♠ ─────────
1 lipca, poniedziałek, 10:42
Drogi pamiętniku,
Wszystko wskazuje na to, że życie moje, moich przyjaciół i wszystkich mieszkańców Fell's Church stopniowo wraca do normy. No może nie do końca.. Blizny wciąż pozostaną, nigdy się nie zagoją. Wspomnień nie da się wymazać, złe chwile na zawsze pozostaną w pamięci, jednak musimy jakoś żyć dalej. Elena powróciła do świata żywych. Pamiętam jak wraz z Meredith byłyśmy strasznie zrozpaczone po jej śmierci, w sumie podwójnej. Najpierw jak myślałyśmy, że utonęła w rzece, choć w sumie tak było, ale nie wiedziałyśmy wtedy jeszcze, że ona przemieniła się w wampira. Ale kiedy umarła w tej skrypcie, wszyscy byliśmy pewni, że straciliśmy ją na zawsze... Ale ona jednak powróciła! Uratowała całe miasteczko, pokonała Klausa i pozostała z nami, miejmy nadzieję, że już na zawsze...
── Bonnie McCullough, spóźniasz się! ── z korytarza dobiegł głos drugiej przyjaciółki dziewczyny, Meredith Sulez
── Już, już! ── Bonnie natychmiast zamknęła notes w fioletowej okładce i wsunęła go pod materac. Nie chciała, aby ktoś dorwał jej prywatne zapiski. Było to zbyt... osobiste. Zarzuciła torbę na ramię i wyszła z własnego pokoju.
── W końcu. ── westchnęła z ulgą Meredith.
── Merry, coś ty taka marudna? ── Bonnie spojrzała podejrzliwie na przyjaciółkę. Meredith nigdy nie miała w zwyczaju marudzić. Zawsze zachowywała stoicki spokój i prawie w ogóle nie narzekała. Wyjątki czasem może się zdarzały, ale nie w takich błahych sprawach. ── Idziemy przecież tylko do kosmetyczki...
── Przepraszam, po prostu od rana mam jakieś złe przeczucie. Że coś złego się stanie, tutaj, w Fell's Church. I że my znowu będziemy musieli nad wszystkim panować. ── Meredith spojrzała z powagą na swoją rudowłosą przyjaciółkę. Widać było po jej wyrazie twarzy, że naprawdę tym się przejmuje.
── Och, nie przejmuj się. Gdyby coś się miało stać to też bym to wyczuła. Od ostatniego czasu nie miałam żadnego dziwnego snu, ani wizji. Nawet nie wyczuwam niczego niepokojącego.── mruknęła kojącym głosem Bonnie. Podeszła do przyjaciółki i położyła dłoń na jej ramieniu. ── To ja jestem medium i gdyby coś złego się miało wydarzyć wyczułabym to, przecież wiesz.
── Masz rację. ── Meredith pokiwała głową. Bonnie ma rację, pomyślała. Wszystko jest okej.
── No dobra, chodźmy, bo zaraz naprawdę spóźnimy się do tej kosmetyczki. ── zaśmiała się lekko pod nosem Bonnie i wraz z Meredith opuściły dom.
~ * ~
Elena siedziała na kanapie i właśnie przeglądała gazetę. Nigdzie nie pisano już o żadnych dziwnych atakach, w telewizji również o tym nie mówiono. Harmonijny spokój znowu powrócił do tego małego miasteczka w stanie Wirginia.
── Może herbatki? ── spytała dziewczynę pani Flowers. To właśnie w pensjonacie tej starszej pani Elena mieszkała wraz ze Stefano. Nawet Damonowi zdarzało się tu czasem pomieszkiwać.
── Poproszę. ── odrzekła z uśmiechem Elena. ── A wie pani, gdzie jest Stefano? No i Damon? ── Dziewczyna nie wiedziała, gdzie podziewał się jej ukochany i jego starszy brat. Miała nadzieję, że pani Flowers będzie coś na ten temat wiedziała.
── Stefano wyszedł z pensjonatu bardzo wcześnie rano. Może poszedł do lasu się pożywić. ── mruknęła kobieta, nalewając Elenie do filiżanki ciepłą herbatę. ── A Damon... no cóż. Pewnie gdzieś świetnie się bawi...
Żywi się krwią ładnych, młodych kobiet i miesza im w głowach, dokończyła w myślach Elena.
── A gdzie Bonnie i Meredith? Zwykle o tej porze już tutaj były. ── słusznie zauważyła pani Flowers. Usiadła na kanapie obok Eleny i swoimi ciemnymi oczyma zlustrowała dziewczynę.
── Dziewczyny postanowiły spędzić ten dzień razem. Wie pani, kosmetyczka i te sprawy. Poszłabym razem z nimi, ale wiadomo jaka by była reakcja ludzi, gdyby mnie zauważyli.
── Racja. Ludzie by chyba oszaleli, a w Fell's Church było już trochę za dużo tych szaleńców...
~ * ~
Przeurocza z niej istota, pomyślał z uśmiechem Damon.
Popijając kawę, której smaku prawie w ogóle nie czuł, wyglądał na prawie normalnego mieszkańca miasteczka. No może nie do końca. Był zdecydowanie zbyt przystojny jak na jakiegoś z chłopaków mieszkających w Fell's Church, w stanie Wirginia albo i nawet w całej Ameryce. Żadna dziewczyna nie mogła od niego oderwać wzroku. Niemal non stop słyszał z ust dziewczyn: „Wow, ale ciacho.” Przywykł już do tego.
Teraz jednak jego uwagę przykuła pewna dziewczyna. Znał ją i od zawsze jakoś bardzo interesowały go jej losy. Uwielbiał na nią patrzeć, to sprawiało mu czystą przyjemność.
Ach, mój mały rudzik, pomyślał Damon, a na samą myśl o owej rudowłosej na jego twarzy wykwitł szczery uśmiech.
Widział jak dziewczyna rozmawia ze swoją przyjaciółką, która była wysoką brunetką. Postanowił przysłuchać się ich rozmowie.
── Mam nadzieję, że teraz wszystko wróci do normy. ── słodki i trochę piskliwy głos należał do rudowłosej Bonnie McCullough.
── Też mam taką nadzieję. W Fell's Church zbyt dużo było walk i przelewu krwi... ── przemówiła poważnym tonem nielubiana przez Damona, Meredith Sulez.
Obie dziewczyny były dla siebie przyjaciółkami oraz przyjaźniły się z piękną Eleną Gilbert, Jednak jej nie mogło być wśród nich. Dla mieszkańców tego małego miasteczka w Virginii Elena Gilbert umarła kilka miesięcy temu.
Damon nie przestawał podsłuchiwać rozmowy dziewczyn.
── Później pójdziemy do Eleny, okej? ── Meredith spojrzała na swoją przyjaciółkę. Bonnie kiwnęła tylko głowa w oznace, że się zgadza.
Meredith zaśmiała się, kiedy spojrzała na twarz Bonnie. Rudowłosa zjadła loda i na jej porcelanowej twarzy i malinowych wargach pozostały jeszcze jego resztki. Dziewczyna wyglądała przekomicznie z burzą rudych loków, ogromnymi ciemnymi tęczówkami i z brudną twarzą.
Damon powiedziałby inaczej – wyglądała niezwykle uroczo. Miała w sobie dużo wdzięku, czego niestety brakowało Meredith. Wampir przypomniał sobie Katherine. Wydawała się taka piękna, idealna i niewinna... Była piękna, ale to była tylko maska. Pod nią była okrutną, bezlitosną wampirzycą, która była gotowa zrobić wszystko. Bonnie też wydawała się taka być, ale miał pewność o jej czystym sumieniu.
Nagle dziewczyna go zauważyła... Rozglądając się po otoczeniu, dostrzegła idealny, śnieżnobiały uśmiech, markowe okulary i idealne rysy twarzy. Na jego widok Bonnie na chwilę stanęło serce. Wydawał się jeszcze bardziej przystojny niż zwykle...
~*~
Kiedy Elena usłyszała, że ktoś wchodzi do salonu, wiedziała, że to jej ukochany. Wstała, podeszła do niego i złożyła pocałunek na jego idealnie wykrojonych ustach.
── Gdzie byłeś tak długo? ── zapytała Elena cichym głosem. Chciała, aby tylko Stefano usłyszał te pytanie.
── Musiałem się pożywić... ── opuścił wzrok, gdyż wiedział co zobaczy. Minę Eleny. Niezadowoloną. Zmartwioną. Wszystko przez to, że wolał pić krew zwierząt niż jej. On po prostu nie chciał jej skrzywdzić, bał się, że znowu przemieni ją w potwora...
── Wszystko by było o wiele łatwiejsze...
── Gdybym pił twoją krew, tak wiem. ── dokończył za nią Stefano. Pocałował ją w czoło i spojrzał w jej ciemnoniebieskie oczy. ── Wiesz jak to może się skończyć...
── Wiem, ale dla Ciebie jestem skłonna zrobić wszystko. Wieczność z tobą to byłaby istna bajka, naprawdę.
Kocham Cię, przesłał myśl Elenie.
Ona nic nie odpowiedziała. Po prostu go pocałowała, a to znaczyło więcej niż gdyby wypowiedziała tysiąc razy „kocham cię”.
── Wiesz, gdzie jest Damon? ── Elena niepokoiła się również o Damona. Głównie o niego. Wiedziała, że Stefano jest rozsądny, że nie popełniłby żadnego głupstwa, bo ją kocha. A Damon? On często działał pod wpływem chwili...
── Szukałem go, ale nie wiem gdzie on się podziewa. Ostatnio zacząłem się o niego martwić... ── odparł Stefano. Naprawdę martwił się o swojego starszego brata. Ostatnimi czasy wydawał się taki dziwny... Dziwniejszy niż zwykle.
── Czy coś się stało? Znowu doszło do jakiś ataków? ── Elena uniosła brew ku górze. Spojrzała na swojego ukochanego z pretensją. Wiedziała, że coś przed nią ukrywa i liczyła że wszystko jej od razu wyjaśni.
── Pamiętasz ten naszyjnik, który kiedyś Ci podarowałem? Ten który należał kiedyś do Katherine?
Elena doskonale go pamiętała. Złoty naszyjnik z małym, ale jakże pięknym niebieskim oczkiem lapis lazuli, który chronił przed słońcem Katherine, a później Elenę przez jej krótkie, wampirze życie.
── To ten, który chronił mnie przed słońcem... ── mruknęła Elena.
── Damon wykradł mi go z pokoju... Znalazłem go w jego rzeczach, ale postanowiłem go nie zabierać mu. Kojarzy mi się to z Katherine... Z tym jak nas oszukała, jak nas przechytrzyła. ── przed oczyma pojawił się porter jasnowłosej dziewczyny. O pięknych lazurowych oczach, długich, srebrzystych włosach i bladej karnacji skóry. Wbrew pozorom nie wyobraził sobie Eleny, tylko Katherine... Tak piękna, ale również tak fałszywa... ── Nie wiem czemu on to zrobił. Po co mu pamiątka z nią związana.. Myślę, że on w głębi ducha mimo wszystko ją kocha... Że przez te wieki to uczucie tylko co raz bardziej z dnia na dzień się wzmacniało i teraz on nie jest sobie w stanie z tym poradzić...
Elena uważnie wysłuchała słowa Stefano. On musiał mieć racje. Katherine była pierwszą dziewczyną , którą bracia darzyli tak głębokim uczuciem. Dla Stefano to był już koniec wielkiej miłości do niej, ale Damon był zupełnie inny niż jego brat... Czyżby jeszcze kochał Katherine, mimo tego wszystkiego co zrobiła? Elena musiała się tego dowiedzieć...
~*~
Kiedy Damon zjawił się w pensjonacie, nie miał ochoty na rozmowę z nikim. Szybko ominął Elenę i swojego brata. Udał się do sypialni i się w niej zamknął. Spoczął na łóżku i jakoś zmógł go sen. Powieki same mu się zamknęły i oddał się w objęcia Morfeusza. Miał sen, chyba po raz pierwszy od ponad pięciu wieków...
Był w swoim pokoju, we Florencji... w pokoju, który należał do niego, kiedy był jeszcze śmiertelnym chłopakiem. Sypialnia była ogromna i bogato zdobiona. Siedział na wygodnym łóżku, a obok niego siedziała postać o filigranowej sylwetce. Jej oczy błyszczały jak tysiące gwiazd i miały barwę nieba. Włosy były jasne i falami opadały jej na ramiona.
── Kocham Cię. ── mówiąc to, uniosła kąciki ust do góry. Wyglądała jak prawdziwy anioł, zesłany z nieba.
── Katerino... ── Czyżby wypowiedział właśnie to imię? Katerina... to było prawdziwe imię Katherine. To była ona, siedziała obok niego, wyznawała mu miłość. Czy to w ogóle możliwe?
── Ty... Ty nie żyjesz... ── Damon zerwał się na równe nogi i odszedł od niej, zupełnie jakby się jej bał.
── Wiem... Damonie, bardzo przepraszam Cię za wszystko, co złego zrobiłam.. Ja to uczyniłam, bo Was kochałam. Ciebie i Twojego brata. Nawet nie wiesz jak bardzo mnie to bolało, że nienawidziliście się z mojego powodu... Dlatego to wszystko upozorowałam... Bo Was kochałam...
Jej głos brzmiał tak słodko... Zupełnie tak samo jak tego dnia kiedy się poznali... Ona mówiła prawdę, Damon jej wierzył... Ona kochała jego i Stefano... Dlatego to zrobiła...
── Teraz widzę kogo powinnam była wtedy wybrać... ── wstała, podeszła do niego i wyciągnęła w jego kierunku dłoń. Pogłaskała go po policzku. ── Możemy być razem, naprawdę. Tylko musisz coś zrobić, aby uwolnić mnie z zaświatów. Wtedy będę mogła znowu powrócić i być z tobą na zawsze.
Damon nie wierzył w to co słyszy. Katherine chciała go wybrać?
── Co mam zrobić? ── spojrzał w jej piękne oczy, a na jego twarzy wymalował się uśmiech.
── Dam Ci kilka wskazówek do tego co musisz uczynić... ale nie teraz. Teraz muszę wracać. Tam... Następnym razem wszystko Ci powiem, a potem będziemy szczęśliwi, na zawsze. Rozumiesz?
── Rozumiem. ── odrzekł pewnym siebie tonem. ── Ale jak to następnym razem? Kiedy?
── Już niebawem...── odrzekła, a potem zniknęła...
Damon obudził się cały zlany potem. Czy to prawda? Czy Katherine naprawdę mu się przyśniła. Usiadł na łóżku i przez cały dzień był jakby nieobecny...

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawie się rozpoczyna, chociaż muszę przyznać, że pełno osób bierze się za pisanie o PW i im to nie wychodzi, bo piszą to samo, co w serialu, a to jest kompletnie nudne. No cóż, życzę dalszej weny, no i będę wpadała.
    Bardzo Cię pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem bardzo trafiony pomysł jeśli chodzi o inną historię Eleny, Stefano i innych. Chętnie będę czytała dalsze posty :)

    - Ann :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam z spam! Ale jestem nowa i chciałabym się jakoś zareklamować. :)

    Chciałabym wszystkich gorąco zaprosić na nowego bloga z opowieścią Hanny, która dowiedziała się o istnieniu istot nie z tego świata. Jej kolega pomaga jej w oswojeniu się z prawdą, Hanna spotyka resztę paczki i zawsze trzymają się razem. Będą pokonywać zło, czy im się uda? Zobacz. Czy Hanna pozna prawdziwą miłość i przyjaźń? Co będzie dalej? Czy coś więcej się zmienił w jej życiu? Zobacz, pierwszy rozdział już jest!!


    http://historiepisanewiekami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń